header

Pradawne Zboża


ISM2018

PSC_2018

cream117

Czy Silesia podbije Paryż?

Artykul

Z Łukaszem Aniołem, finalistą tegorocznego konkursu World Chocolate Masters w Paryżu rozmawiał Grzegorz Olma.

- Pamiętasz jeszcze te emocje z eliminacji w Warszawie?

- Oczywiście! Często wracam myślami do tego dnia. To było dla mnie niezwykle ważne doświadczenie. To przecież był mój pierwszy konkurs.

- Jak to się zaczęło?

- Byłem na cukierniczym szkoleniu w szkole Espai Sukre w Barcelonie. A tam, inni uczestnicy z polskiej grupy: Janusz Profus i Paweł Małecki namawiali mnie bym wziął udział w polskich eliminacjach World Chocolate Masters. Mocno się wahałem, wcześniej nie pracowałem z czekoladą, miałem sporo wątpliwości. Po powrocie rozmawiałem z panią Bożeną Sikoń, moją zawodową mentorką i ona szczerze mi odradzała, mówiąc, że jeszcze nie jestem gotów na taki konkurs, może powinienem się przygotować do kolejnej edycji. Wydarzenia nabrały jednak przyspieszenia i nieoczekiwanie okazało się, że mogę skorzystać z praktyk w Wedlu, w Pracowni Rarytasów. Sporo osób zadeklarowało mi też wsparcie i pomoc. Tak się do tego pomysłu zapaliłem, że postawiłem wszystko na jedną kartę. Pamiętam, że o godzinie 3 w nocy jechałem do Wedla by uczyć się wyrobu pralin, po kilku godzinach jechałem do firmy, w której wówczas pracowałem, by po ośmiu godzinach wracać do prób z czekoladą. Tak się tym wszystkim przejąłem, że w jakiś sposób udało mi się łączyć pracę z przygotowaniami. Sprawiało mi to ogromną przyjemność.

- A skąd pomysł na konkursową pracę?

- Koncepcja rzeźby powstała w zespole. Konsultowałem ją z panią Bożeną Sikoń oraz Joanna i Januszem Profusami. Postawiłem na ich konkursowe i zawodowe doświadczenie. Bardzo wiele skorzystałem z ich wiedzy. Na wiele pomysłów wpadałem przez przypadek. Ja tak żyłem tym konkursem, że pracując w cukierni starałem się to co robię kojarzyć z czekoladą. Tak pojawił się pomysł przekąski ? przy okazji produkcji eklerów pomyślałem o połączeniu ich z czekoladą.

- Jak trafiłeś do cukierni?

- Skończyłem szkołę w Rudzie Śląskiej. Z zawodu jestem kucharzem. Jeszcze w szkole trafiłem do restauracji, którą otworzył mój wujek. Zaczynałem w kuchni, ale po pracy zostawałem w cukierni. W cukierni bardziej mi się podobało. Dość szybko wyjechałem za granicę, na małą wyspę między Francją a Wielką Brytanią. Trafiłem do restauracji gdzie musiałem odpowiadać za całą sekcję cukierniczą. Tam, dzięki szefowi kuchni poznałem cukiernictwo francuskie. W Wielkiej Brytanii, w różnych miejscach, spędziłem ponad półtora roku. Po powrocie do Polski zacząłem pracę w Tortowni.pl, gdzie poznałem moja mistrzynię panią Bożenę Sikoń. Ogromnie dużo się od niej nauczyłem i nadal się uczę. Mogę powiedzieć, że mamy bardzo dobre relacje ? chyba łączy nas pasja do cukiernictwa.

- Czy polskie eliminacje konkursu World Chocolate Masters zmieniły coś w twoim zawodowym życiu?

- Zdecydowanie tak. Zmieniły dużo. Pamiętam, jakiś czas temu, pracując u wujka, czytałem o konkursie, o sukcesie Mariusza Buritty. Myślałem wtedy by kiedyś spróbować swych sił w takiej imprezie. To były takie odległe marzenia, plany. A te teraz, realizują się szybciej niż przypuszczałem. Po sukcesie w Warszawie pojawiły się nowe możliwości, sporo osób z branży zaczęło mnie kojarzyć.

- Wiosną tego roku byłeś we Francji w Or Noir, laboratorium firmy Barry Callebaut. Co tam robiłeś?

- Wyjazd do Or Noir był jedną z nagród jaką otrzymali wszyscy finaliści konkursu. Mieliśmy tam okazję przygotować własną czekoladę. To niesamowite uczucie, móc stworzyć autorską czekoladę. Na jej bazie będę przygotowywał część prac w finale. Każdy z uczestników będzie pracował na swojej czekoladzie.

- Jaka jest ta twoja?

- Deserowa, 66 procent. Ma mocno palone ziarno kakaowca z lekka nutą owocową. Wybrałem miazgę z Ghany, San Domingo i Meksyku. Opisując ją we Francji, porównałem czekoladę do książki. Chciałbym by była jak interesująca książka, bo kiedy czytam książkę i mnie wciąga, to jestem ciekaw kolejnej strony. Podobnie jest z czekoladą, chciałbym by wciągała, sprawiała, że chce się po nią ponownie sięgnąć. Nazwałem ją Silesia. Pochodzę ze Śląska, lubię ten region, chciałem by kojarzył się nie tylko z przemysłem. W przyszłości chciałbym tą czekoladą promować Śląsk.

- Do finału konkursu pozostały niespełna cztery miesiące jaką masz wizję swojej pracy w Paryżu?

- Chciałbym nawiązać do projektu z Warszawy. Nieco go zmodyfikować. Cały temat zamierzam powiązać z książką i Śląskiem. Staram się konsultować swoje pomysły. Obecnie przygotowuje się do konkursu w firmie Nczekolada w Warszawie, gdzie mogę korzystać z surowców i zaplecza technicznego.

- Jakie są Twoje zawodowe plany?

- Chciałbym się jeszcze szkolić, uczyć. Marzy mi się szkoła w Londynie Le Cordon Bleu. Pomysłów mam sporo, jestem głodny wiedzy i ogromnie ciekaw tego co wydarzy się w Paryżu.

- Trzymamy kciuki i życzymy powodzenia!

Podaj adres e-mail, aby otrzymywać informacje na temat nowości na stronie*

X "Wyrażam zgodę na otrzymywanie od Agencja Mediowo-Konsultingowa ZOOM Spółka Cywilna Barbara Zając, Grzegorz Olma, Newslettera z informacjami związanymi z Serwisem www.wpiekarni.pl i zamieszczonymi w jego ramach informacjami handlowymi.

© 2017 - ZOOM Agencja Mediowo-Konsultingowa B.Zając, G.Olma

Created by Nubsoft - Make IT Simple